Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Drugie spotkanie...ahhh ... żar uczucia :D?
Drugie spotkanie...ahhh ... żar uczucia :D?
Drugie spotkanie :)
I co?
I jednak chyba sie zakochałaaaaam.
Tym razem ja do niego pojechałam.
Wiem, trochę to szaleńcze, bo to nic nie wiadomo, obcy facet z czata i wogóle...
I wogóle pojechałam do niego NA NOC...
Wiecie, doskonale mógł mnie wykorzystać, sama, nieznająca miasta dziewczyna ... Poszłam na żywioł.
Najpierw odebrał mnie ze stacji. Nawet trafiła do niego z 1 przesiadką...:)
Poleźliśmy do centrum handlowego, przeciągałam go po sklepach.
Potem pokazał mi starówkę wszystkie puby w których pije sobie.
Pod koniec zaciągnął mnie do kameralnego sklepiku z fajnymi koszulkami. Nic sobie nie wybrałam.
Ale gdy wychodziliśmy ze sklepu, w małej,zacisznej uliczce, złapał mnie, mocno do siebie przycisnął i pocałował namiętnie. Popatrzył mi sie prosto w oczy i powiedział - "jedźmy już do domu."
trochę sie przestraszyłam. Ale nie powiem, nie było to nieprzyjemne wrażenie.
Wysiedliśmy z autobusu na jakimś zupełnym wygwizdówku. Powiedział, że przejdziemy sie przez lasek. Znowu troszkę sie zaniepokoiłam.
Mało to się słyszy?
Naiwna małolata...itd...
Ale on okazał sie całkiem normalny. To po prostu były skróty xD
Doszliśmy do niego do domu.
Tzn, do jego wynajmowanego pokoju.
Usiadłam troszkę styrana na łóżku. Ona zamknął drzwi, popatrzył sie na mnie. Zobaczyłam lisi błysk w jego oczach.
Bez wielkich ceregieli wszedł na łózko, pchnął mnie na plecy i zaczął namiętnie całować.
Mmmm...siódme niebo.
Po chwili poczułam już jego ręce błądzące pod moja bluzką.Na brzuszku, na piersiach...Poczułam znów jego ciepły, delikatny oddech na mojej szyi. Nie bałam się. Nie miałam czego.
Po chwili poczułam już, że rozpiął mi stanik. Nawet nie wiem kiedy. ściągnął ze mnie bluzkę, sam sie rozebrał od pasa w górę. I zaczęliśmy sie pieścić. Na jego pachnącej, satynowej pościeli, przy delikatnych nutach Dżemu...mmmmm...:)
Ale jego ręce nie pozostały jedynie na górnej częsci ciała...
On chciał więcej...
Za dużo, jak dla mnie, w tym momencie.
Zaprałam jego dłoń z okolic mojego paska spodni.
"nie teraz, nie chcę"-szepnęłam.
Cofnął sie, uśmiechnął i pocałował w usta.
"dobrze"-odpowiedział
"nie zrobię nic, czego byś nie chciała kochanie"
To zabrzmiało w jego ustach jak wymarzony tekst z jakiejś brazylijskiej telenoweli...
uśmiechnęłam sie i pocałowałam go również.
"dziękuję"-odpowiedziałam
Potem zdrzemnęłam sie jakąś godzinkę w jego ramionach.
Gdy sie obudziłam, stwierdziłam, że muszę sie wykąpać.
Zaprowadził mnie do łazienki, dał ręcznik a sam poszedł szykować kolację.
Po prostu bajka.
Pyszna zapiekanka z kurczakiem i warzywami, białe wino, a do tego na deser banany zapiekane z lodami i czerwone wino...:)
A najlepsze jest to, ze on sam to ugotował.
Poezja.
Potem musieliśmy wyskoczyć na piwo z jego kolegami, których nie widział od kilku miesięcy. Fajni koledzy hehe. Pytali sie, czy znamy sie z roku..Odpowiedziałam wymijająco, że skądże znowu. Jakby sie dowiedzieli, ile mam lat, mogliby dziwnie sie potem patrzeć na mojego lubego...
Niech lepiej myślą, że mam więcej :)
W końcu, ok 23 wróciliśmy do domu.
Nie mieliśmy już nawet siły wypić wina do końca.
Zgasił światło, zapalił świece, puścił muzykę i...zaczęło się znowu. Tylko teraz już odważniej...
Znowu rozebrał mnie od pasa w górę.
Al etym razem gdy poczułam jego ręce w moich spodniach, nie protestowałam. Oddałam sie przyjemności...
Nigdy nie byłam jeszcze tak blisko z chłopakiem...
czułam się bosko, gdy całował moje piersi, gryzł w szyje i błądził rekami po całym ciele...
Poczułam jak jego ręce schodzą w dół... Zdecydowanie poniżej pępka...
Westchnęłam cicho.
Całował moje piersi, szyje, usta i dotykał tam, gdzie było najprzyjemniej...
W pewnym momencie podniósł sie i spytał , czy chce sie z nim kochać.
Popatrzyłam na niego przerażonymi oczami.
Bałam się.
On to zobaczył.
Nie chciałam.
"ok, to w takim razie zrobię tak, że by było ci dobrze. Ale, żadnego seksu, tak? nie boj sie kochanie..."-powiedział.
Znowu zadziałało to na mnie uspokajająco...
Po tych słowach przykrył mnie kołdrą i...
Poczułam jak schodzi coraz niżej. Poczułam jego dłonie, a potem język...
Mmmm...odleciałam.
Szybszy oddech, drżenie ciała...Poczułam co to znaczy przyjemność...
Cudowne.
Potem zasnęliśmy razem nago, a ja w jego objęciach.
Nic mi nie zrobił.
Nic, czego bym nie chciała.
Tak jak obiecywał.
Sprawił mi przyjemności powiedział, że on sam na rewanż z mojej strony spokojnie poczeka.
I jak tu go nie pokochać?
Usłyszalam z jego ust chyba ze sto razy kocham cię. Z sto razy prawdziwe kocham.
Czy to jawa, czy to sen?
Czyżbym znalazła wesołego, szalonego, kochającego i namiętnego wariata, z którym chcę spędzić więcej niż miesiąc?
Co się ze mną porobiło....:)
czarna-kredka 25/10/2007 17:21:13 [Powrót] I co o tym myślisz?